Określenie zakresu terytorialnego „mieszkań w Warszawie” tylko pozornie jest zadaniem prostym. Logika podpowiada, iż są to lokale znajdujące się w obrębie administracyjnym miasta, jednak stołeczny rynek nieruchomości zdaje się na te granice nie zwracać uwagi i to nie tylko w kwestii nieprawidłowego sloganu reklamowego na bannerach.
Rynek ten rozwija się bowiem nie tylko poprzez intensyfikację (czyli zagospodarowanie terenów już zabudowanych poprzez np. dobudowywanie pięter w już istniejących kamienicach), ale i ekstensyfikację – wykorzystanie nowych obszarów. Zjawisko to (rozbudowywania przedmieść) nie jest już ograniczone do budowy kameralnych osiedli domków jednorodzinnych. Coraz częściej na obrzeżach miasta (lub zaraz za jego granicami) powstają nowe osiedla bloków mieszkalnych, których budowie nie rzadko towarzyszy rozwój infrastruktury – deweloper buduje drogi, lokale usługowe, pasaże handlowe. Migracje mieszkańców i „zasiedlenie nowych obszarów” bardzo często pociąga za sobą konieczność „podłączenia” komunikacji miejskiej, służby zdrowia, policji, co z resztą jest realizowane.
W związku z tym, kupując dziś mieszkanie pod Warszawą, za kilka lat możemy – już bez ponownej przeprowadzki – obudzić się w naszym domu w stolicy.







Ciekawy artykuł, który rzeczywiście rzucił nowe światło na sytuację na warszawskim rynku mieszkaniowym. Bardzo interesujące było poznanie geograficznych uwarunkowań, które wpływają na ceny nieruchomości w różnych częściach miasta. Mam nadzieję, że autorzy w kolejnych artykułach poruszą również kwestie związane z dostępnością infrastruktury czy trendami rozwoju poszczególnych dzielnic. Solidna dawka wiedzy dla tych, którzy planują zakup mieszkania w stolicy.
Komentarze są wyłączone dla gości.